RSS
środa, 16 maja 2012

...doktorka stała się doktorką. Otrzymawszy ostatni wynik egzaminu (5;p), stwierdzam uroczyście, iż sesję na roku 6 zakończono, a studia przebrnięto bez ni jednej pały w indeksie!:>>> Kontenta jestem wielce, ale...

 

...co ja będę teraz ze sobą robić do 1. października?!:D

21:33, doktoorka
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 14 maja 2012

Kto by pomyślał (kolejny wpis zaczynam od tego wyrażenia, suchar), że upłynie 3/4 roku kalendarzowego, nim znów tu zajrzę. No ale-tak właśnie upływał mi miniony rok akademicki-leniwie, bez ekscesów itd.

A więc, mili moi-jutro mam OSTATNI EVER egzamin na studiach:) 6 lat wyciętych z życiorysu uwieńczone zostanie okulistycznym totolotem, na który to totolot nie mam zupełnie ochoty się przygotowywać, nawet w zakresie odszukania w czeluściach mojego mieszkania piszących długopisów. Cała ja, tak..

Jeśli okoegzam jakoś pójdzie, to spełnię swoje założenie, by zakończyć medycynę bez buta w indeksie.

Czy to już koniec studiów? Ano, jeszcze 3 dni fakultetu od przyszłego poniedziałku, zebrane miliona wpisów do indeksu i...będę mogła iść do dziekanatu po raz ostatni:) Do końca maja powinnam już mieć w kieszeni świstek z numerem prawa wykonywania zawodu. Łza się w oku kręci, doprawdy;p

Co potem? Potem wakacje i nicnieróbstwo, potem muszę pomyśleć o jakimś byznesie, coby z biedy nie paść-musi starczyć na tipsy i solarę, wiadomo-a od 1.10-staż:) Gdzie ten staż, tego nie wie nikt, myślę, że dowiem się w sierpniu, a jakie mam plany co do miejsca stażowego-jeszcze nie do końca zdecydowałam.

Specjalizacji nadal nie wybrałam:D

A 29.09 dam się złapać na LEP, historyczny, ostatni LEP ever, bo potem zostanie zastąpiony "ZUPEŁNIE INNYM" egzaminem o zupełnie innej nazwie-LEK. ;D

To co..trzymajcie kciuki i do zo;)

10:25, doktoorka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 27 września 2011

Kto by pomyślał, że kiedyś to nastąpi-zaczynam ostatni rok studiów:)

Oficjalnie zajęcia zaczęły się wczoraj, dla 6 roku jednak są to same wykłady, a wykłady...nie są obowiązkowe..Właściwe zajęcia zaczynam 17.10.

W międzyczasie ruszyły zapisy na fakultety, których, jak się okazało, w tym roku muszę zaliczyć aż 5 o_O (słownie: P I Ę Ć). Zapisy, jak zwykle, nie są jednak w pełni możliwe, gdyż, jak zwykle, większość jednostek organizujących fakultety nie podała jeszcze terminów tychże. Jak zwykle są to te najlepsze/najciekawsze/najistotniejsze zajęcia, za to te najbardziej bezsensowne-owszem, terminy podały, zapisać się można.

Tym sposobem czeka mnie, póki co, geriatria i coś tam o płucach. Czekam cierpliwie na uruchomienie zapisów na fakultety pt. "przygotowanie do LEPu z.."

Cały czas zastanawiam się nad chirurgią...ech:)

21:11, doktoorka
Link Komentarze (12) »
sobota, 17 września 2011

No, wreszcie. Melduję się z Macierzy! Nie chce mi się opisywać dalszych Kambo-losów, generalnie niech wystarczy fakt,  że podróż do domu zajęła mi 37godzin, jak wysiadłam wczoraj o 22.00 na PKP, to myślałam, że zemdleję. No ale..już, w domu:)

Adeptowy wątek nt. zajebistości szpitali i samego Adepta, a także, nie ukrywam, komenty do ów wątku, skłoniły mnie do poruszenia pewnego tematu w kontekście miejsc stażowych dla młodych medyków.

O ile zajebistość Adepta nie jest przedmiotem moich wątpliwości, choćby ze względu na pomoce naukowe, które to od Adepta otrzymałam, o tyle zajebistość szpitali pod kątem stażowym-owszem.

Otóż moim skromnym zdaniem-w mieście uniwersyteckim, w którym to przyszło studiować mnie i Adeptowi, NIE MA zajebistych szpitali dla stażystów. Po prostu nie ma. Są mniej i bardziej złe, pod kątem edukacyjnym. Co jest jasne i oczywiste, choćby ze względu na ilość stażystów w danym szpitalu-jak można się czegoś naumieć w szpitalu, gdzie lekarzy jest czasem więcej, niż pacjentów.

Zajebiste szpitale dla stażystów to te znajdujące się ów miastem-powiatowe lub nawet bardziej zadupiaste. Nie od dziś wiadomo, że dużą popularnością, słuszną, cieszy się szpital w wiosze na P. Po prostu-w takich szpitalach stażysta robi wszystko, pracuje normalnie. W szpitalach klinicznych każą ci iść do domu o 11.00. I nie mówcie, że jak się chce, to można się nauczyć-gówno prawda, może w ciągu tych 13 miesięcy znajdzie się 1-2 lekarzy, którzy łaskawie się przyczynią do edukacji stażysty, ale to tyle. I to nie jest żadna "nowość", wszyscy o tym wiedzą, że najlepiej stażować poza miastem uniwersyteckim.

Niestety, ma to swoją wadę-logistyczną. Zwłaszcza, gdy chce się specjalizować w mieście uniwersyteckim. Wtedy no niestety, trzeba albo dojeżdżać, albo na czas stażu się przenieść, albo po prostu-przymknąć oko na staż, co robi większość ŚWIADOMYCH młodych lekarzy.

Rozumiem wybór Adepta, sama myślę o tym szpitalu jako o swoim wyborze ( z przyczyn logistycznych, chyba, że zmądrzeję i wybiorę się na staż do powiatu), ale cholera, Adept, to nie jest zajebisty szpital. Co nie zmienia faktu, że z sukcesu Adepta się cieszę i z powodu Adepta samego w sobie i z powodu swojego, bo to znaczy, że jednak istnieje spora szansa, że i ja tam się zastażuję, a panika, jaką tu jakiś czas temu zasiałam z powodu za niskiej średniej-jest zbędna.

środa, 07 września 2011

Menu tygodnia:

-waz (nie mam tu polskich liter, w sensie-wonsz;p)

-jaja weza w tym wezu w srodku yhhh

-jaja kacze z ...pol-kaczkami w srodku yhhhhhhhhhh, bleeee, yuk

-dziwne owoce, z ktorych nazwami mam problem, tzn najmniej dziwne sa galazki z kisciami liczi, dobre

-ryz razy miliard

 

Bez wiekszego bolu dotarlismy do kolejnego miasta, a wlasciwie "miasta", gdzie przez 2 noce bedziemy sie byczyc w bardzo "si" hotelu (no moze nie bardzo, ale si;p), trzeba sobie troche odpoczac. Podroz ichniejszym PKSem znosna, chociaz kierowca trabi BEZ PRZERWY, co jakies 10sek, za kazdym razem, gdy tylko cos/kogos mija, co jest po prostu nie do ujechania dla normalnie reagujacego czlowieka. Dodatkowo przystanki to na siku kierowcy, to na siku pomocnika kierowcy, to na nie wiem co, to autobus zgasl-no co 5min doslownie, takze zrobilismy jakies 150km w 4h;D No, jutro wycieczka calodniowa po okolicach, a pojutrze-busem do stolycy, Phnom Penh:)

Nigdy nie sadzilam, ze to powiem, ale tesknie za miastem. Moim i tym "moim", w ktorym mieszkam w PL;)

11:36, doktoorka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 września 2011

No i dotarlim! Od 7 rano-z Bangkoku, klimatyzowanym minibusem, ktory, zeby zbyt pieknie nie bylo, okazal sie byc przeladowany roznej masci turystami, wiec siedzielismy jak w puszce przez 4-5h do granicy. Na granicy-wszystko, co chcesz. Glownie stragany ze..wszystkim, co chcesz. Np cale swinie, na 40stopniowym upale, w sensie-mieso takie wiszace, owoce, chinskie zabawki, khmerskie dzieci wachajace klej. No cyrk. Zajelo nam jakas godzine-poltora przekroczenie piesze granicy w Poipet, a potem kolejne 3 czekalismy na miejscowy autobus do Siem Reap. Gdyz, jak sie okazalo, "zle zrozumielismy" tajska agencje podroznicza (panstwowa, wiec miala byc niby uczciwa!) i zaplacilismy cholerne 60dolcow za glupiego busa do granicy, a sprzedano nam usluge transportu do samego Siem Reap klimatyzowanym minibusikiem. No ale coz-to jest Azja, tak tu wlasnie jest, niestety na kazdym kroku ktos chce nas oszukac.

Badz co badz-dotarlim, ku zaskoczeniu-cywilizacja w pelni (no...moze przesadzam;p) w Siem Reap, za to po drodze-pola ryzowe+domki na palach+krowy w domkach/kury/swinie/kroliki w domkach na palach+przy kazdym domku bagno, w ktorym rodziny zazywaja kapieli,jak mniemam wieczornych, bo to wieczorowa pora byla.

Posiliwszy sie piwskiem Angkor Wat Beer mozemy wreszcie odetchnac troche, chociaz nie jestem pewna, bo miejscowka do spania niby mniami, ale wlasnie widze karalucha wielkosci myszy, gekona na suficie o_O

Tez_doktor-tak jak pisze, z Bangkoku do Siem regularnie i bez problemy kursuja mniej lub bardziej wiarygodne srodki transportu ladowego. Oczywiscie mozna dojechac tez tylko do granicy, tylko po co, najblizsza miejscowosc warta zatrzymania sie, to wlasnie Siem. Z BKK-400km.

No pozdrawiam i caluje, a w ogol to jest epidemia dengi, a za mna siedzi ze 40 komarow na scianie.

17:29, doktoorka
Link Komentarze (3) »
sobota, 03 września 2011

Pierwszy etap miniindochinytour dobiega konca, tj dzis ostatni dzien w Bangkoku, jutro ruszamy do Kambodzy. I tam sie skoncza dobre czasy, jak sie obawiam;p O ile Bangkok jest kontrastowy-mix metra-poduszkowca z zafajdanymi smieciami uliczkami i walacymi sie chatkami i smierdzacymi kanalami, o tyle Kambodza jest w 100% opcja numa cwai;>

No ale nic, trzymajcie kciukasy.

08:13, doktoorka
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 września 2011

No. Jak w tytule. Pozdrawiam;>

17:23, doktoorka
Link Komentarze (4) »
środa, 24 sierpnia 2011

Mam takie fazy, dość często nawet, że robię rzeczy, które robiłam w dzieciństwie i sprawiały mi wtedy radość. Zazwyczaj są to czynności okołoświąteczne, takie, których "dorosłym ludziom" nie chce się już robić. Albo i mniej świąteczne-chodzenie na grzyby, na ten przykład. Pewnie część powie, że to nic niezwykłego. No niby nie, ale moi rodzice na grzyby mni nigdy nie zabierali:) Babcie czasem. No a teraz ja chadzam, zabieram kogo mogę.

No i dzisiaj byłam. Najbardziej nie lubię, gdy okazuje się, że grzybów nie ma. No ale-ciepło, popadało-mówię sobie, nie ma bata, coś wyrosło. No i uzbierałam z małoletnią siostrą mały koszyczek, gąsek głównie, chociaż przekonywano mnie, że jest zatrzęsienie kurek (3 znalazłam..).

Po powrocie zużyłam tubkę żelu na eF-żeby nie było kryptoreklamy-bo tak mnie komary pożarły. Nie cierpię suk.

Czekam niecierplywie na plan tegoroczny, pewnie jeszcze z 2-3tyg im zejdzie, zanim wrzucą (choć czasem i w sierpniu wrzucali), mam szczerą nadzieję, że zwyczaj "OMC wolnego października" dla 6 roku zostanie utrzymany.

Damn it, za rok o tej porze będę popierdzielać z rozwiązywaniem testów do LEPu pewnie.

Ads do komentów:

Ad Anna-nie znasz mnie jeszcze;p;p

Ad StrażakoRatownik - :) a to babki z różowym stetoskopem wyglądają jakoś inaczej?

Ad NoiTy-no, gdzieś pisałam pewnie, ale pewnie niewiele osób zarejestrowało;)

Tagi: grzyby
23:37, doktoorka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 23 sierpnia 2011

Anna Od Instrumentów wytypowała mnie do 7 zwierzeń, czas się ustosunkować;p

No więc, 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie i zapewne wiedzieć nie chcecie, bo są nudne.

1/wszystko czytam od tyłu, gazety, podręczniki, takie tam

2/w przeciwieństwie do Anny-spóźniam się nagminnie, raz mniej, raz więcej, czasem ekstremalnie "więcej"

3/mam 160cm. no, 159. Czasem do 170cm.

4/najwięcej czytam/uczę się w wannie-czasem 2-3h

5/jestem uzależniona od herbaty, herbaty-siekiery, kawy nie pijam wcale

6/jesli filozofia, to ewolucjonizm i Nietzche, behawioryzm i Skinner

7/mam różowy stetoskop:D

23:17, doktoorka
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
GG: 1402387 E MAIL